Nadmiar zboża jest zjawiskiem regionalnym
Na początku marca ceny skupu pszenicy spadły do najniższego poziomu od półtora roku. Powodem jest spodziewane przedłużenie umowy eksportowej z Morza Czarnego.

Wczoraj ceny pszenicy spadły do najniższego poziomu od 18 miesięcy. Pomimo tego że Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) minimalnie podniósł wyniki światowej produkcji i zapasy końcowe (zaledwie o milion ton), to na tle ubiegłorocznych nadal będą one niższe. Na wzrost prognozy wpłynęły znakomite zbiory w Australii i Kazachstanie oraz dobre w Indiach, chociaż Indie do odwołania wprowadziły zakaz eksportu ziarna.
Susza w Argentynie niweluje wzrosty
Przeciwwagą dla nadwyżek w wymienionych krajach jest pogłębiający się deficyt w Argentynie, który oprócz pszenicy dotyczy także kukurydzy i soi. Amerykanie swoją prognozę dla pszenicy obniżyli w ciągu miesiąca o 8 mln t (do 33 mln t), a kukurydzy o 7 mln t (do 40 mln t). Argentyńczycy swoje prognozy plasują jeszcze niżej i ostrzegają przed dalszymi spadkami, bo główny region rolniczy kraju walczy z przedłużającą się suszą. Zbiory kukurydzy w ciągu miesiąca obniżyli o 7,5 mln t (do 35 mln t). W tym samym czasie szacunki zbiorów soi spadły z 34,5 mln t do 27 mln t.
Doniesienia zza oceanu obecnie nie mają decydującego wpływu na notowania paryskiej giełdy Euronext. Europejski rynek cały czas jest pod silnym wpływem nasilonego eksportu z Rosji i Ukrainy. Chociaż rosyjskie zboże z powodu sankcji nie jest przyjmowane w unijnych portach, to silnie konkuruje ceną na rynkach zewnętrznych, a zwłaszcza w krajach arabskich. Z tego powodu spadek obrotów odnotowała zwłaszcza Francja (-2 mln t), która wprawdzie oferuje ziarno lepszej jakości, ale droższe. Jednak ostatnie przeceny rzucają nowe światło na tę sytuację. Z kolei ukraińskie ziarno w lwiej części trafia do Europejskich odbiorców i powoduje zjawisko nadpodaży.
Europa patrzy na wschód
Od sierpnia ub.r. Rosja i Ukraina pomimo wojny respektowały porozumienie o swobodnym eksporcie zbóż przez porty nad Morzem Czarnym. Umowa ta początkowo była zawarta do 19 listopada ub. r., a następnie przedłużona o 3 miesiące (do 19.03.2023 r.). Obecnie trwają dyskusje na temat ponownego przedłużenia tego porozumienia pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Delegacje wyższych urzędników obu krajów mają się w tej sprawie spotkać w przyszłym tygodniu w Genewie z Rebecą Grynspan, generalną sekretarz ONZ ds. handlu.
Chociaż przez ostatnie miesiące Rosja składała liczne reklamacje w kwestii dyskryminacji w dostępności do unijnych portów, gdzie chciała lokować głównie nawozy, to raczej powinna być zainteresowana dalszym utrzymaniem korytarza solidarnościowego przez Morze Czarne. Przez ostatnie miesiące odprawiła nim blisko dwukrotnie więcej towarów niż Ukraina i ta proporcja nadal może się utrzymywać. Według różnych źródeł Ukraina zamierza drogą morską wysłać jeszcze ok. 10 mln t zbóż (głównie kukurydzy). Natomiast Rosja może mieć przygotowane na eksport ok. 20 mln t ziarna (głównie pszenicy), co znacząco zwiększa jego podaż na światowym rynku.
Dlaczego jest to ważne?
Dla polskich rolników utrzymanie korytarza morskiego jest bardzo ważne. Po pierwsze, do naszych portów statki z towarami rolnymi z Rosji czy Ukrainy nie zawijają. Po drugie, jeśli korytarz morski zostałby zamknięty, wtedy nasili się eksport drogami lądowymi. Ukraina skorzysta ze swobodnego dostępu do unijnego rynku, a najwydajniejszy szlak lądowy wiedzie (do) przez Polskę.