Co się dzieje z cenami zbóż?
Rosja w minionym roku zebrała więcej pszenicy niż kiedykolwiek wcześniej. Również eksport jest na rekordowym poziomie. Wiadomo już, o ile podniesiono szacunki zbiorów.

Rosja podaje, że w minionym roku zebrała rekordowe 151 mln t zbóż, z czego 2/3 stanowi pszenica (ok. 100 mln t). Natomiast Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) niedawno poinformował, że w Rosji podczas ostatnich żniw zebrano 91 mln t pszenicy. Wobec tych danych zmieniły się szacunki eksportu rosyjskiej pszenicy do poziomu 43 mln t, czyli o ok. 10 mln t więcej niż przed rokiem. Niektóre źródła podają, że za wzrostem podaży z Rosji kryją się kradzieże ziarna z ukraińskich silosów oraz pól zajętych w wyniku wojny. Ilości zagrabionego ziarna oceniane są na 5-10 mln t.
Mniejszy eksport i inne jego kierunki
Ukraina stara się obecnie eksportować, ile się da. Jednak ostateczny rozmiar eksportu nie będzie większy, niż przed rokiem, bo z powodu zajęcia blisko 6 mln ha przez armię rosyjską sama powierzchnia do zbiorów i plony były wydatnie mniejsze. Zatem wolumen eksportu ukraińskiego ziarna zmniejszy się o kilkanaście milionów ton. Zmieniają się też docelowi odbiorcy ukraińskiego zboża.
Najważniejszym szlakiem eksportowym dla ukraińskiego zboża jest Morze Czarne. W ostatnich tygodniach tą drogą Ukraina najwięcej statków wysyłała do Hiszpanii, Chin i Turcji, a następnie Włoch i Holandii. Jednak Rosja zdecydowanie bardziej eksploatuje ten szlak. Główne kierunki to kraje arabskie, afrykańskie i azjatyckie. W licznych przypadkach ziarno rosyjskie wyparło z rynku ukraińskie. Duża podaż i zachęty w postaci atrakcyjnych cen spowodowały mniejszy popyt na ziarno jakościowe. Dlatego notowania na światowych giełdach mają tendencje do spadku.
Skutki wzmożonego eksportu zbóż odczuwalne są też w naszym kraju. Do ministra rolnictwa trafiają apele o przyhamowanie tego zjawiska. Ale jak nasz rząd ma to zrobić, skoro w czerwcu ub.r. Komisja Europejska postanowiła o otwarciu granic na dostawy z Ukrainy. Bardzo wzięli sobie to do serca prywatni importerzy, którzy korzystają przede wszystkim z niskich cen, bo o dobrej jakości nie ma tu mowy. Część z nich to pośrednicy, którzy muszą szybko ulokować towar na rynku, żeby nie utracić płynności finansowej.
Mąka średniej jakości
Pojawiają się doniesienia, że niekiedy pszenicę na Ukrainie można było kupić po 70 $/t, ale zawierała ona 8-9% białka. U nas w normalnych warunkach trudno ulokować na rynku ziarno chlebowe poniżej 12% białka, a ostatnio młynarze żądają ziarna o zawartości przynajmniej 14% białka. Niewykluczone, że nawieźli tanie ziarno lub mąkę o tzw. technicznej jakości i teraz będą je mieszać z krajowym, żeby uzyskać jako taką jakość. Dlatego potrzebują "polepszaczy" polskiego pochodzenia.
Zastój w handlu krajowym ziarnem będzie trwał do czasu wyhamowania eksportu z Ukrainy i zużycia nawiezionych zapasów. To może się stać gdzieś w połowie kwietnia.