Rolnicy już nie godzą się na wszystko

Rząd może sobie formułować nowe prawo, ale pod warunkiem, że jego adresaci zgodzą się je respektować. Tymczasem tak się nie dzieje. Protest belgijskich rolników.
Belgijscy rolnicy obawiają się, że nowa polityka azotanowa doprowadzi do likwidacji tysięcy gospodarstw, które rząd wbrew ich woli wpisze na czerwoną listę.

"Nic o nas bez nas" – do wielkiej fali sprzeciwów przeciwko nowym celom Wspólnej Polityki Rolnej dołączyli również belgijscy rolnicy. W miniony piątek główne ulice Brukseli zablokowało blisko 3000 traktorów. Głównym organizatorem akcji protestacyjnej był związek flamandzkich rolników Boerenbond, który wyraźnie wezwał do pokojowego przebiegu protestu.

Wielki protest pod drzwiami Komisji Europejskiej

Odkąd w połowie minionego roku poszczególne kraje członkowskie Unii Europejskiej zaczęły ogłaszać założenia swoich planów strategicznych, rolnicy w kolejnych krajach reagowali na nie dezaprobatą. Masowe protesty adresowane do polityków odbyły się m.in. w Niemczech, Niderlandach, Polsce i Francji. Protest belgijski odnosi się do założeń nowej polityki azotanowej ogłoszonej niedawno przez rząd. Jej realizacja w odczuciu rolników będzie kosztować istnienie wielu gospodarstw. Obawy wydają się słuszne, bo niektóre założenia planu redukcji uwalniania azotanów ze źródeł rolniczych do środowiska przypominają te, przeciwko którym pół roku temu burzliwie protestowali rolnicy w Niderlandach. Chodzi o zagrożenie przymusowej likwidacji gospodarstw, które zostaną uznane za szczególnie uciążliwe.

Rolnicy mają za złe rządowi, że wdrażane obecnie decyzje zapadły za ich plecami. Szczególnie wrażliwy jest region Flandrii, gdzie pod wielkim znakiem zapytania staje przyszłość tysięcy gospodarstw. Organizacje rolnicze z tego regionu wzywają do przedstawienia uczciwych warunków polityki azotowej, natychmiastowej przejrzystości mechanizmów wdrażania WPR oraz określenia przyszłości lokalnego rolnictwa.

Rolnicy ostrzegają, że jeśli polityka azotowa nie zostanie zasadniczo zmieniona, to wprowadzone obecnie przepisy będą miały poważne konsekwencje dla belgijskiego rolnictwa. Dlatego wzywają do dostosowania polityki azotowej do warunków lokalnego rolnictwa, żeby mogło nadal dostarczać lokalną, zrównoważoną i zdrową żywność o najwyższych standardach jakości.

Ponadto organizacje rolnicze obawiają się, że ich członkowie staną się zakładnikami zaostrzonych zasad unijnej polityki rolnej. Z kolei autorów nowych wymogów podejrzewają o hipokryzję. Jak bowiem rozumieć działania realnie zmierzające w kierunku ograniczania wydajności i perspektyw na rozwój gospodarstw działających we własnym kraju?

Gorąco popierają "zrównoważenie"

Pojawiają się też podejrzenia o świadome dążenie do wzrostu importu żywności. Oczywiście tego procesu rolnicy nie będą w stanie zablokować. Jednak w ramach uprawiania modnej ostatnio polityki równoważenia wszystkiego, co się da, żądają od Komisji Europejskie i rządu swojego kraju sprawiedliwego zrównoważenia wymogów dotyczących żywności produkowanej lokalnie i importowanej. Zasady równości mają dotyczyć nie tylko cech jakościowych żywności, ale też reżimu jej produkcji.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.