Przemysł nie akceptuje cen gazu!
Kiedy przed tygodniem na giełdzie w Amsterdamie ceny gazu pobiły wszelkie rekordy i zbliżyły się do 347 €/MWh, grupa masowych odbiorców powiedziała stanowcze NIE!

Eksplozja cen gazu ziemnego w drugiej połowie sierpnia zaczęła miażdżyć marże producentów amoniaku, nawozów azotowych i AdBlue. Z sytuacją przestały sobie radzić zarówno firmy państwowe, jak i prywatne. W rezultacie rośnie w Europie liczba zamykanych linii produkcyjnych. Obecnie ponad połowa linii produkcyjnych amoniaku w Europie jest zamknięta. Według analityków z grupy CRU (prywatna firma analityczno-doradcza z siedzibą w Londynie) do 30 sierpnia zamknięto 52% europejskich mocy produkcyjnych amoniaku (bez Ukrainy), w porównaniu do 26% tydzień wcześniej.
Maszyny w fabrykach łatwo wyłączyć
Wielu producentów nawozów azotowych wstrzymuje lub ogranicza produkcję amoniaku, aby utrzymać rentowność. Dzieje się tak dlatego, że koszt zakupu gazu sięgnął już 90% kosztów produkcji. Skutek jest taki, że wszyscy główni producenci amoniaku, nawozów azotowych i AdBlue zdławili lub wstrzymali produkcję. Wśród nich jest norweska Yara, niemieckie BASF i Piesteritz oraz austriacki Borealis. Podobnie jest we wschodniej części Europy. Grupa Azoty, największy polski producent, ogłosiła w zeszłym tygodniu, że ogranicza produkcję amoniaku o 90%. Na początku września produkcję amoniaku zawiesił litewski lider Achema. Z kolei węgierski Nitrogenmuvek Zrt został zamknięty na początku sierpnia, a słowacki Duslo pracuje z przerwami.
Żeby zrozumieć powagę sytuacji, wystarczy tylko spojrzeć na konsekwencje firmy Yara – największego europejskiego producenta nawozów. Grupa ogłosiła, że ogranicza produkcję w Europie do 35% swoich mocy produkcyjnych, nie precyzując, o które zakłady chodzi. Będzie to oznaczać roczny spadek produkcji amoniaku o 3,1 mln t i brak 4 mln t nawozów azotowych na europejskim rynku.
- Sprawdź: 10 wskazówek dotyczących wapnowania
Na ograniczeniu produkcji amoniaku i azotanów w Europie powinni skorzystać światowi producenci mocznika, ocenia CRU. Możliwe są dostawy tego nawozu z Północnej Afryki, Bliskiego Wschodu, a nawet Indonezji. Oglądanie się na niedawno wprowadzone w UE przepisy, nakazujące dodatek inhibitora przy doglebowym stosowaniu mocznika w obecnej sytuacji jest bezprzedmiotowe. Nakaz ten powinien być czasowo uchylony. Inaczej za rok ulice europejskich stolic zapełnią się rozwścieczonymi tłumami.
Realna groźba zakłócenia produkcji żywności
Ograniczenia produkcji w połączeniu z rosnącymi kosztami powodują, że na przełomie miesiąca ceny podstawowych nawozów azotowych gwałtownie wzrosły. Jednocześnie dało się zaobserwować tendencję spadkową cen zbóż i oleistych. Zatem różnica między kosztami i przychodami uległa pogłębieniu, zwłaszcza że dramatycznie wzrosły również ceny gazu i elektryczności, a także oleju napędowego i opałowego. Większość analityków na razie nie widzi końca tej spirali cenowej, co będzie miało poważne konsekwencje także dla kosztów i skali produkcji rolnej.
Przemysł nawozowy coraz bardziej domaga się pomocy publicznej, aby utrzymać produkcję. Politycy się na to godzą zmniejszając obciążenia podatkowe. Ale kto pomoże rolnikom utrzymać poziom produkcji w obliczu lawiny kosztów? Czy nadal na rynku będzie wystarczająco dużo żywności w rozsądnej cenie?