Wolny handel UE z Ukrainą będzie przedłużony o rok
Minęło 8 miesięcy odkąd Komisja Europejska postanowiła uwolnić handel z Ukrainą. Zwolnienie to miało trwać do czerwca br., ale ten stan zostanie przedłużony o kolejny rok.

Aby wesprzeć gospodarczo Ukrainę w wojnie z Rosją, obowiązujące obecnie w Unii Europejskiej moratorium na cła importowe, kontyngenty i środki ochronne dla ukraińskich dostaw będzie przedłużone o rok. Poinformowała o tym przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Ta decyzja ma być jednym ze znaków nieprzerwanego poparcia politycznego i gospodarczego dla walczącej od ponad roku Ukrainy.
Reakcja w sytuacji spadku cen
Komisja zdaje sobie sprawę z ogromu potencjału eksportowego Ukrainy. Dlatego w swojej decyzji chce uwzględnić obawy europejskiej gospodarki, zwłaszcza w obszarze cen skupu. Propozycja rozszerzenia tzw. autonomicznych środków handlowych zawiera mechanizm ochrony rynku wewnętrznego. Dlatego należy monitorować skutki ułatwień w handlu, w szczególności w odniesieniu do eksportu i importu oraz cen na unijnym rynku. W przypadku stwierdzenia negatywnych skutków ułatwienia w handlu mogą zostać zawieszone na tak długo, jak będzie to konieczne.
Unijny komisarz ds. handlu Valdis Dombrovskis powiedział, że odkąd Rosja rozpoczęła agresywną wojnę na pełną skalę, utrzymanie sprawności gospodarki Ukrainy było dla UE najwyższym priorytetem. Jest to niezbędne, żeby Ukraina mogła finansować pomoc potrzebną do wygrania tej wojny. Zanim propozycja Komisji Europejskiej dotycząca przedłużenia wolnego handlu wejdzie w życie, musi otrzymać akceptację Rady Europy i Parlamentu Europejskiego.
Z punktu widzenia polskich rolników, zwłaszcza z rejonów graniczących z Ukrainą, warunek problemów z możliwościami zbytu i spadkiem cen już został spełniony. Dotyczy to zwłaszcza pszenicy, kukurydzy, rzepaku i mięsa drobiowego. Jednak warto pamiętać, że tradycyjny szlak eksportowy dla ukraińskich płodów rolnych przez Morze Czarne został otwarty dopiero po pół roku od wybuchu wojny. Dlatego w ostatnim półroczu nałożyły się na siebie potrzeby wyeksportowania dużej części płodów ze zbiorów 2021 r. i z ostatnich żniw. Jeszcze nie wiadomo, czy po 19 marca ten szlak nie zostanie ponownie zablokowany przez Rosję.
Czas na realizację obietnic
Niezależnie od dalszego rozwoju sytuacji na morzu, najważniejsza droga lądowa dla ukraińskiego eksportu będzie przebiegała przez Polskę. Wprawdzie analitycy rynku prognozują, że ukraińska produkcja rolna niebawem dozna poważnego osłabienia. Ale na polskim rynku nie ma zbytnio miejsca na jakiekolwiek nadwyżki eksportowe, bo sami musimy znaleźć miejsce na swoje. Zatem czas najwyższy, żeby władze, które ze względu na powagę sytuacji składają chwalebne obietnice pomocy, równie odpowiedzialnie wzięły się za ich realizację. Rolnicy oraz lokalnie działający przedsiębiorcy nie poradzą sobie z organizacją tranzytu towarów rolnych do innych krajów UE czy nadbałtyckich portów.