Agrotechnika soi: rośliny lubią czuć wiatr w korzeniach
Co zrobić, żeby soja na starcie miała idealne warunki do wzrostu, a gołębie na plantacji nie miały czego szukać? Odpowiedzi czekają w 5. odcinku podcastu „Z soją wśród praktyków”.

Gośćmi 5. odcinka podcastu „Z soją wśród praktyków”, zatytułowanego „Agrotechnika”, są Waldemar Szłapak, rolnik z Lubelszczyzny, który wyjaśnia, jak na przestrzeni dekady dopracowywał agrotechnikę soi: z uprawy płużnej soi przeszedł na pasową, ograniczył obsadę nasion i wprowadził pielęgnację mechaniczną za pomocą brony gwiazdowej oraz Mariusz Wojtyna ze Stowarzyszenia Polska Soja, który radzi, jak odpowiednio przygotować stanowisko do siewu, ale przy tym nie przesuszyć gleby, a także co zrobić, aby wschodzących roślin nie zniszczyły gołębie.
Zobacz, posłuchaj, dowiedz się więcej
Chcesz obejrzeć całą rozmowę w domu albo posłuchać jej w drodze lub na polu? Kliknij tutaj:
- Obejrzyj na YouTube: #5 Agrotechnika
- Posłuchaj na Spotify: #5 Agrotechnika
Cykl podcastów „Z soją wśród praktyków” został sfinansowany z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. #FunduszePromocji
*****
Soja jest idealną rośliną dla gospodarstw, które w sezonie mierzą się z dużym spiętrzeniem prac polowych. Jej wprowadzenie do zmianowania pozwala nieco je rozładować. Dlaczego? Siew soi przypada na finiszu kukurydzy, ochrona ogranicza się do zabiegów odchwaszczania, a zbiór następuje pomiędzy żniwami zbożowymi a kukurydzianymi. Tę zaletę soi dostrzegł przed dekadą Waldemar Szłapak, rolnik z Lubelszczyzny, który oprócz prowadzenia własnego gospodarstwa świadczy również usługi rolnicze. Świadomy dobór gatunków pozwala mu pogodzić obie działalności.
Sposób na rozłożenie prac
Waldemar Szłapak prowadzi 200-hektarowe gospodarstwo na Lubelszczyźnie. Gospodaruje na glebach mozaikowatych, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 6,8-7,6). To tzw. gleby minutowe, w których okno czasowe na wykonanie uprawy i siewu jest bardzo wąskie. Pola dzieli na trzy równe kompleksy, na których uprawia jęczmień ozimy, kukurydzę i soję.
– Potrzebowałem kolejnej uprawy w moim gospodarstwie. W związku z tym, że świadczymy usługi rolnicze, potrzebowałem uprawiać takie uprawy, które dadzą mi czas na wykonywanie usług w czasie żniw rzepakowych i zbożowych.
Waldemar Szłapak
Przemyślany płodozmian pozwala mu całkowicie zrezygnować z nawożenia soi. Jak to możliwe? Soję uprawia po kukurydzy, która otrzymuje pełne nawożenie. Pozostałości składników pokarmowych wystarczają na uzyskanie plonów soi na poziomie 4 t/ha. Po soi sieje jęczmień ozimy, co prawda w terminie opóźnionym, ale, jak zaznacza, rośliny są rzadsze, za to zdrowsze i dają grube nasiona.
Pod względem wyposażenia technicznego soja ma niski próg wejścia dla nowych producentów. Zdaniem Mariusza Wojtyny, nie stawia wysokich wymagań sprzętowych – gospodarstwa uprawiające zboża czy rzepak z powodzeniem mogą wprowadzić ją do swojego płodozmianu. Waldemar Szłapak ma komfortową sytuację. Świadczy usługi rolnicze, co poprawia ekonomikę zakupu i użytkowania nowoczesnego parku maszynowego.
Soja lubi wiatr w korzeniach
Soja wymaga odpowiedniej struktury gleby. Jest takie powiedzenie, które szczególnie przypadło do gustu rolnikowi z Lubelszczyzny.
– Soja lubi wiatr w korzeniach. A więc ziemia musi być dobrze uprawiona, spulchniona, ale do wschodów niezbędna jest także wilgoć. To pozornie sprzeczne wymagania, ale nawet w uprawie pasowej da się je pogodzić.
Waldemar Szłapak
Mariusz Wojtyna zauważa, że soja pozostawia po sobie bardzo dobrą strukturę gleby, szczególnie widoczną podczas wykonywania orki. Natomiast w systemie pasowym, który stosuje Waldemar Szłapak, pojawia się pewna trudność: wiosną gleba jest zimniejsza, bo nie jest mieszana. Rozwiązaniem może być delikatne, płytkie wzruszenie talerzówką na 2-3 dni przed siewem, aby przyspieszyć jej ogrzewanie.
Siew punktowy to podstawa
Początkowo Waldemar Szłapak uprawiał soję konwencjonalnie, siejąc ją zwykłym siewnikiem zbożowym. Plony były zadowalające, na poziomie ok. 3 t/ha. Pierwszy przełom nastąpił, gdy przeszedł na siew punktowy, drugi – gdy przestawił się na uprawę pasową.
– W momencie, kiedy zaczęliśmy siać soję punktowo w rozstawie 45 cm, udało nam się uzyskać ilość zbieranej soi 3 t/ha. Natomiast przy uprawie pasowej udało nam się przekroczyć te 3 t/ha, a zdarzało się zebrać nawet powyżej 4 t/ha w niektórych latach.
Waldemar Szłapak
Siew punktowy ma jeszcze jedną, często niedocenianą zaletę. Wszystkie nasiona są zasiane na podobną głębokość, więc rośliny wschodzą równomiernie i ze sobą nie konkurują. Z kolei uprawa pasowa pozwala oszczędzać wodę w glebie. To skraca okres kiełkowania i wschodów do zaledwie tygodnia, a jednocześnie ogranicza ryzyko strat wyrządzanych przez gołębie, które w tej fazie najchętniej żerują na soi.
Obsadę zmniejszać stopniowo
Wraz z nabywanym doświadczeniem rolnicy mogą śmiało zmniejszać obsadę siewu. Mariusz Wojtyna ze Stowarzyszenia Polska Soja radzi rozpocząć od 60 roślin/m², ale doświadczeni producenci mogą zejść nawet do 45 roślin/m².
– Jeżeli stosujemy się do zaleceń hodowców w kwestii obsady, to przede wszystkim oszczędzamy pieniądze na nasiona, a poza tym możemy się cieszyć lepszymi plonami.
Waldemar Szłapak
Co więcej, zdarzały się sytuacje, gdy obsada wynosiła poniżej 30 roślin/m² i kompletnie nie wpływało to na spadek plonu. Odmiany soi potrafią silnie się rozgałęziać, kompensując mniejszą obsadę, a także tworzyć większą liczbę strąków na roślinie.
Kilka zalet wczesnego siewu
Optymalny termin siewu soi wypada od 20 kwietnia do 5 maja, ale w ostatnich latach praktycy coraz częściej przyspieszają siew. Dlaczego?
– Do siewu soi potrzebujemy ciepłej i ogrzanej gleby. W ostatnich latach obserwujemy, że gleba ociepla nam się znacznie szybciej, natomiast wilgoć z gleby również znacznie szybciej nam ucieka.
Mariusz Wojtyna
Wcześniejszy siew pozwala nie tylko wykorzystać wilgoć w glebie niezbędną do pęcznienia nasion i wyrównanych wschodów, ale także wyprzedzić okres lęgowy gołębi, które są najgroźniejszymi szkodnikami wschodzącej soi. Zdaniem Mariusza Wojtyny, jest to najskuteczniejszy sposób na uniknięcie problemu.
Waldemar Szłapak podaje jeszcze jedno praktyczne rozwiązanie w walce z ptactwem.
– Jednym z rozwiązań polecanych przez rolników, którzy uprawiają w systemie pasowym, a my stosujemy je na wszystkich naszych polach, jest rozstawienie wczesną wiosną specjalnych tyczek spoczynkowych o wysokości ok. 3 m. Ptactwo łowne znajduje na nich miejsce do obserwacji gryzoni. Gdy krążą wokół pola, gołębie raczej tam nie przylecą.
Waldemar Szłapak
Pole równe i bez kamieni
Przygotowanie stanowiska do siewu soi wymaga szczególnej uwagi już jesienią, z myślą o zatrzymaniu wilgoci w glebie i wyrównaniu powierzchni pola. Wiosną uprawki powinny być bardzo płytkie, ograniczone do głębokości siewu (3-4 cm), zwłaszcza przy stosowaniu siewu punktowego. Wyrównanie powierzchni ma duże znaczenie podczas zbioru, gdyż każda nierówność może prowadzić do strat plonu.
– Soja pierwsze strąki ma zawieszone bardzo nisko. Dlatego podczas przygotowania stanowiska do siewu wczesną wiosną musimy starannie wyrównać powierzchnię, aby uniknąć problemów podczas zbioru i hederem zebrać wszystkie strąki.
Mariusz Wojtyna
Równie ważne jest usunięcie kamieni z pola, bo inaczej zostaną pozbierane przez kombajn. Można to zrobić ręcznie lub zastosować wałowanie. Warto pamiętać, że wałowanie po siewie to zabieg dyskusyjny. Z jednej strony pomaga zwiększyć podsiąkanie wody i częściowo chowa kamienie, z drugiej – po deszczu może powstać skorupa utrudniająca wschody. Zdaniem Waldemara Szłapaka, rozwiązaniem może być zastosowanie odpowiedniego typu wału.
Im mniej chemii, tym lepiej
Niedopuszczalny jest siew soi na zaniedbanych polach, porośniętych przez chwasty. To szczególnie ważne w systemie pasowym. W takiej sytuacji soja już na starcie będzie dużo późniejsza od chwastów.
– Niedopuszczalny jest siew na stanowisku porośniętym przez chwasty. Pierwszą rośliną na polu obsianym soją musi być soja.
Waldemar Szłapak
Soja jest bardzo wrażliwa na substancje chemiczne, zwłaszcza chwastobójcze. Nawet jeśli nie pokazuje objawów fitotoksyczności, skutki widać później w zbiorniku kombajnu.
– Sporo rolników nie ma świadomości, że soja jest bardzo wrażliwa na różnego rodzaju substancje. Czasami warto podzielić zabieg ochrony nalistnej na dwie równe części albo 0,4 i 0,6 dawki.
Waldemar Szłapak
Warto przyjrzeć się też historii pola i sprawdzić, czym zwalczano chwasty rok wcześniej. Pozostałości niektórych substancji czynnych mogą negatywnie wpływać na wzrost i plon soi. W praktyce najlepszym sposobem na ograniczenie liczby zabiegów chwastobójczych, a jednocześnie wspieranie intensywnego wzrostu roślin, może być pielęgnacja mechaniczna.
Zaskakująco dobre efekty brony gwiazdowej
Jedną z najciekawszych praktyk Waldemara Szłapaka jest mechaniczna pielęgnacja soi broną gwiazdową. Wykonuje 3-4 zabiegi w sezonie, zaczynając krótko po siewie, a kończąc gdy rośliny osiągają ok. 30 cm wysokości.
– Ostatni zabieg broną gwiazdową w zeszłym roku zrobiłem, gdy soja miała wysokość 30-40 cm. Miałem trochę obawy, co się z nią stanie, ale nawet delikatne uszkodzenia mechaniczne soi wcale nie wpływają negatywnie na jej plon, wręcz przeciwnie.
Waldemar Szłapak
Aby zabieg mechanicznego zwalczania chwastów był skuteczny, nie można dopuścić, żeby chwasty się ukorzeniły.
– Zabieg broną gwiazdową przed wschodami soi niszczy malutkie kiełeczki chwastów tuż pod powierzchnią gleby. Po wschodach można wjeżdżać dopiero, gdy soja ma pierwszy trójlistek, bo wtedy staje się elastyczna i odporna na uszkodzenia.
Waldemar Szłapak
Od ubiegłego roku rolnik zrezygnował z zabiegów środkami doglebowymi, a herbicydy nalistne traktuje jedynie jako rozwiązanie awaryjne.
Mechaniczna pielęgnacja pozwala ograniczyć stosowanie herbicydów. Co więcej, takie zabiegi nie tylko niszczą chwasty, ale także spulchniają i napowietrzają glebę oraz przerywają proces parowania wody. Dzięki temu soja ma lepsze warunki do wzrostu.
– Delikatne uszkodzenia mechaniczne nie wpływają negatywnie na soję, wręcz odwrotnie. Ponieważ, jak to ktoś powiedział, soja reaguje na 200% na każdy stres, który ją spotyka. U siebie obserwowałem takie zjawisko.
Waldemar Szłapak
Pielęgnacja mechaniczna w kolejnym sezonie będzie doskonalona. Aby to było możliwe, konieczny jest zakup nowej maszyny.
– Planuję zakup maszyny do uprawy międzyrzędowej. Brona gwiazdowa pracuje na całej szerokości pola, natomiast uprawa międzyrzędowa daje możliwość wjazdu w dowolnym momencie, oczywiście jeśli pozwolą na to warunki pogodowe. Mając taką maszynę, będę próbował całkowicie zrezygnować ze stosowania odchwaszczania chemicznego.
Waldemar Szłapak
Kiedy zlikwidować plantację?
Na szczęście sytuacje, w których trzeba zlikwidować plantację soi, zdarzają się bardzo rzadko. Najczęściej wynikają z błędów agrotechnicznych, np. zastosowanie niewłaściwych środków chemicznych.
– Myślę, że wtedy, kiedy patrzymy na pole i widzimy, że plon komosy będzie dużo wyższy niż plon soi, to raczej tak.
Waldemar Szłapak
Drugim powodem mogą być duże szkody spowodowane przez gołębie. To jest z reguły skutek zbyt późnego siewu.
Nie bój się pytać!
Uprawa soi wymaga świadomego podejścia, obserwacji przebiegu pogody i elastyczności w podejmowaniu decyzji.
– Soja jest fajną uprawą, ale trzeba ją prowadzić świadomie. Nie bać się pytać, rozmawiać, dowiadywać się. Super miejscem jest Stowarzyszenie Polska Soja, bo każdy problem można tam rozwiązać. Do uprawy soi najpierw powinniśmy się przygotować. Wiedzieć, co chcemy zrobić i wtedy dużo mniej błędów popełnimy.
Waldemar Szłapak
Mariusz Wojtyna dodaje, że soję można uprawiać z sukcesem, ale trzeba to robić świadomie.
- Sprawdź: „Z soją wśród praktyków”, czyli cykl podcastów dla producentów soi
- Sprawdź: Dobór odmian soi: nowe kreacje plonują wyżej
- Sprawdź: Nawożenie soi: jak przebić barierę 3 t/ha?
- Sprawdź: Szczepienie soi: prosty zabieg, cenny efekt

Cykl podcastów „Z soją wśród praktyków” został sfinansowany z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. #FunduszePromocji