Słoma ma coraz większą wartość

Od czasu, gdy pozostawianie całej masy słomy na polu po zbiorze zbóż stało się powszechną praktyką, toczy się wiele dyskusji o zasadność rozsiewania na nią azotu.
Słoma jest szczególnie cennym materiałem w gospodarstwach bez stałego dostępu do nawozów odzwierzęcych.  Zdjęcie: Dreczka

Wartość słomy, jako trudnego do zastąpienia surowca do produkcji próchnicy oraz źródła składników pokarmowych, szczególnie powinni doceniać rolnicy nie mający stałego dostępu do nawozów odzwierzęcych. Po ostatnich podwyżkach cen nawozów trzeba się też mocno zastanowić, czy sprzedaż słomy jeszcze się opłaca. Sporządzając własną kalkulację, należy przyjąć, że 5 t słomy zbożowej wnosi do gleby:

  • 20-25 kg N;
  • 10-15 kg P2O5;
  • 60-110 kg K2O;
  • 6-10 kg MgO;
  • 10-20 kg CaO;
  • 5-8 kg S;
  • liczne mikroelementy.

Podane zakresy można uśrednić i takie ilości poszczególnych składników odejmować przy sporządzaniu bilansu nawożenia. Tempo mineralizacji słomy zbożowej jest tylko nieznacznie wolniejsze niż rzepakowej. Zbyt szybka mineralizacja wcale nie jest korzystna, bo część składników może zostać stracona wskutek wymywania. Poza tym najcenniejszym produktem powstającym po wprowadzeniu do gleby jest próchnica, której budowa trwa nieco dłużej i jest tworem organicznym, a nie mineralnym.

Unieruchomienie azotu przemija

Od czasu, gdy pozostawianie całej masy słomy na polu po zbiorze stało się powszechną praktyką, toczy się wiele dyskusji o zasadność rozsiewania na nią azotu. Mikroorganizmy glebowe w pierwszym etapie swojej aktywności pożniwnej powodują okresowe unieruchomienie azotu, który pobierają do budowy swoich ciał. Gospodarstwa produkujące gnojówkę lub gnojowicę w ogóle nie muszą się nad tym zastanawiać, bo na okres pożniwny przypada niejako naturalny termin opróżniania zbiorników. Sztuka polega tylko na tym, żeby przestrzegać zalecanych dawek i techniki rozprowadzania.

Pierwsze zalecenia dotyczące nawożenia azotem na słomę były takie, żeby stosować 5-10 kg N/t przyoranej słomy. Jednak obecnie wiele źródeł podaje, że jest to zasadne tylko w sytuacji, gdy roślina następcza dość wcześnie pojawi się na danym polu (rzepak ozimy, ewentualnie jęczmień ozimy). W tym roku z powodu suchego czerwca i początku lipca można się trzymać dolnego progu podanej dawki, bo część azotu stosowanego na kłos nie została wykorzystana.

Z innych badań wynika, że aktywność biologiczną większości gleb w Polsce może pobudzić zastosowanie na słomę umiarkowanej dawki wapnia – 5-10 dt CaO/ha. Wzrost odczynu w wierzchniej warstwie roli wpłynie na poprawę warunków do życia mikroorganizmów glebowych, zwłaszcza jeśli spadnie trochę deszczu. Bardziej oszczędnej i efektywnej strategii na razie w Polsce nie zaproponowano.

Dodatek azotu raczej niewskazany

W przypadku roślin następczych późnego siewu, a w szczególności roślin jarych, azot na słomę jest zbędny. Do czasu siewu mikroorganizmy zrobią swoje i podaż azotu dostępnego dla roślin znów się zwiększy. Niektóre badania pokazują, że stymulowanie rozwoju mikroorganizmów rozkładających słomę dodatkową dawką azotu nadmiernie zwiększa ich aktywność, co prowadzi do zbyt szybkiej mineralizacji i strat składników oraz materii organicznej.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.