Opryskiwacz przez zimą wymaga obsługi

Opryskiwacz należy do najważniejszych maszyn w gospodarstwie i najbardziej podatnych na uszkodzenia mechaniczne. Przed nastaniem zimy należy zadbać o jego stan.
Zimowa przerwa w eksploatacji opryskiwacza powinna być poprzedzona jego oczyszczeniem, umyciem, osuszeniem i zalaniem cieczą niezamarzającą układów wrażliwych na mróz.  Zdjęcie: Dreczka

Termin zakończenia jesiennych zabiegów ochrony roślin w każdym gospodarstwie jest inny. Natomiast przyrodniczym sygnałem do ich zakończenia powinny być pierwsze, poważniejsze spadki temperatury poniżej zera stopni Celsiusza. W tym momencie należy także przygotować opryskiwacz do przechowania przez zimę.

Najpierw pozbyć się resztek cieczy i osadów

Przez cały sezon wegetacyjny opryskiwacz jest używany do nanoszenia różnych roztworów, których resztki zawsze pozostają w jego instalacji rozprowadzającej. Ponieważ podstawowym składnikiem tych cieczy jest woda, spadek temperatury może spowodować poważne uszkodzenia opryskiwacza. Ideałem byłoby przechowywanie takich maszyn w pomieszczeniach zabezpieczonych przed mrozem i wtedy wystarczyłoby dokładne czyszczenie i konserwacja. Ale takimi warunkami dysponują nieliczni.

Opryskiwacz garażowany w temperaturze zbliżonej do panującej w przyrodzie trzeba odpowiednio do tego przygotować. Akcję rozpoczyna się od wyczyszczenia maszyny, całkowitego opróżnia instalacji opryskującej z pozostałości, które najlepiej rozproszyć po polu zajętym przez przedplony mulczujące lub okresowo odłogowane. Oczywiście można to przeprowadzić również na specjalnym stanowisku, które posiada instalację do neutralizacji chemicznych pozostałości.

Jeszcze kilkanaście lat temu zalecano zupełne osuszenie opryskiwacza przed zimą, co wiązało się z przedmuchaniem wszystkich przewodów, a następnie demontażem rozpylaczy, wkładów filtrów oraz pompy. Tak jest nadal, ale dotyczy to tylko starszych urządzeń. Taka strategia ma jednak jedną poważną wadę. Mianowicie wskutek opróżniania układów węże i uszczelki wietrzeją, kruszeją oraz ulegają deformacji. To skraca ich żywotność i przydatność do ponownego montażu.

Układy hydrauliczne zaawansowanych technicznie opryskiwaczy po wyczyszczeniu i osuszeniu należy zalać płynem odpornym na zamarzanie. Najlepiej nadają się do tego płyny do układów chłodzących silniki spalinowe. Nie tworzą piany, chronią przed osadami i korozją oraz niezawodnie konserwują części plastikowe i gumowe.

Jeśli ktoś wpadnie na pomysł, żeby zamiast płynu do chłodzenia silników użyć RSM, alkoholu, roztworu soli lub płynu niezamarzającego do spryskiwaczy szyb, powinien się liczyć z ryzykiem uszkodzeń. Niektóre z tych środków mają właściwości żrące. Atakują części gumowe i powodują łamliwość uszczelek i membran oraz korozję. Inne są łatwopalne lub silnie się pienią.

Do zalania pompy opryskiwacza i układów rozprowadzających ciecz roboczą, najlepiej nadają się płyny chłodnicze w formie koncentratów. Po czyszczeniu i myciu zawsze gdzieś pozostaje woda, która w kontakcie z gotowym roztworem dodatkowo go rozcieńczy i podniesie temperaturę zamarzania. Koncentrat jest mniej podatny na takie rozcieńczenie, a ponadto po umiejętnym odzyskaniu i przechowaniu można go ponownie wykorzystać następnej zimy (nawet kilkakrotnie).

Działanie ochronne płynów chłodniczych zależy od ich parametrów technicznych oraz ilości wody dodanej, bądź pozostałej w opryskiwaczu (rozcieńczenia). W przypadku naszego kraju ustawienie stężenia cieczy niezamarzającej do temperatury –30°C powinno wystarczyć.

W zależności od wielkości pompy oraz pojemności filtrów i układu rozprowadzającego, ilości potrzebnej cieczy niezamarzającej będą różne. Praktyka pokazuje, że w przypadku większości opryskiwaczy zawieszanych wystarczy ok. 20 l. Natomiast szerokie opryskiwacze zaczepiane i samojezdne mogą wymagać ok. 60 l. Te ilości powinny wystarczyć na dokładne przepłukanie i wypełnienie całego układu rozprowadzania cieczy roboczej. W przypadku starszych opryskiwaczy można zalać tylko pompę, aby uniknąć konieczności jej demontażu.

Rozwadniacz lepiej ominąć

Niezależnie od typu opryskiwacza płyn niezamarzający należy wlać bezpośrednio do zbiornika głównego lub zbiornika na czystą wodę, jeśli możliwy jest dalszy przepływ do zbiornika głównego. Wlanie tak małej ilości cieczy do rozwadniacza, który działa na zasadzie zasysania, nie gwarantuje napełnienia całego układu. Tutaj istotne znaczenie ma także rodzaj pompy:

  • tłokowo-membranowe powinny pracować z prędkością 350-540 obrotów na minutę;
  • hydrauliczne najlepsze rozprowadzenie przy normalnej prędkości roboczej;
  • odśrodkowe posiadają indywidualne wskazania producenta (według instrukcji).

Jeśli pompa pracuje, wszystkie układy są zalewane jeden po drugim – proces ten powinien trwać co najmniej minutę. Jeśli któryś z układów nie zostanie napełniony, wówczas trzeba dolać cieczy w żądanym stężeniu. W przypadku opryskiwaczy wyposażonych w zbiornik czystej wody z układem pompowo-cyrkulacyjnym, trzeba go zupełnie osuszyć oraz rozważyć zalanie pompy płynem niezamarzającym.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.