Nawożenie soi: jak przebić barierę 3 t/ha?
Dlaczego jedni rolnicy rezygnują z soi po pierwszym sezonie, a inni zbierają już ponad 5 t/ha – i to bez azotu mineralnego? Odpowiedzi szukamy w 3. odcinku podcastu „Z soją wśród praktyków”.

Gośćmi 3. odcinka podcastu „Z soją wśród praktyków”, zatytułowanego „Nawożenie”, są Tomasz Gdyk, rolnik z Podkarpacia, który opowiada, jak krok po kroku dopracowywał technologię uprawy soi i teraz uzyskuje plony przekraczające 4 t/ha – oraz Mariusz Wojtyna ze Stowarzyszenia Polska Soja, który omawia znaczenie prawidłowego doboru form nawozów i wpływu nawożenia na efektywność bakterii symbiotycznych.
Zobacz, posłuchaj, dowiedz się więcej
Chcesz obejrzeć całą rozmowę w domu albo posłuchać jej w drodze lub na polu? Kliknij tutaj:
- Obejrzyj na YouTube: #3 Nawożenie
- Posłuchaj na Spotify: #3 Nawożenie
Cykl podcastów „Z soją wśród praktyków” został sfinansowany z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. #FunduszePromocji
*****
Jeden błąd w nawożeniu soi może kosztować nawet tonę plonu z hektara. Doskonale o tym wie Tomasz Gdyk z okolic Jarosławia na Podkarpaciu, który po raz pierwszy zasiał soję w 2008 r., a od 2014 r. na stałe włączył ją do zmianowania. Od kilku lat uzyskuje stabilne plony przekraczające 4 t/ha, a w minionym roku ustanowił swój nowy rekord – jedna z odmian wydała 5,2 t/ha.
Dlaczego niektórzy rolnicy zniechęcają się do soi?
Chociaż spora część producentów soi osiąga imponujące wyniki, niektórzy zniechęcają się już po pierwszym sezonie. Tomasz Gdyk spotkał się z tym problemem wielokrotnie.
– Niektórzy koledzy, którzy zwracali się do mnie o porady, zniechęcali się po pierwszym roku. Przedstawiałem im, jak wykonuję poszczególne elementy uprawy, ale mimo to nie uzyskiwali oczekiwanych plonów. Później jak weszliśmy w szczegóły, to się okazywało, że pomijali niektóre „drobne” elementy, jako ich zdaniem nieważne, a one były w rzeczywistości bardzo ważne.
Tomasz Gdyk
Soja nie wybacza zaniedbań. Zdaniem Tomasza Gdyka, sukces w jej uprawie wynika z konsekwentnego przestrzegania kilku podstawowych zasad. Pewien jego znajomy, który wdrożył pełne zalecenia agrotechniczne, już w pierwszym roku osiągnął plon 4,5 t/ha. To spowodowało, że teraz powiększa swój areał uprawy soi.
1. Wytypuj pole i zrób badania gleby
Gleba dla soi musi być przyjaznym miejscem, i to nie tylko dla samej rośliny, ale przede wszystkim dla bakterii symbiotycznych (Bradyrhizobium japonicum), odpowiedzialnych za wiązanie azotu atmosferycznego i przekazywanie go roślinie. Podstawą jest wybór stanowiska o uregulowanym odczynie – optymalne pH gleby wynosi 6,0-7,0. W takich warunkach składniki pokarmowe są najlepiej dostępne, a bakterie symbiotyczne mogą efektywnie się rozwijać i mnożyć.
– Kluczem do tego, żeby zmniejszyć stosowanie nawozów jest pH gleby. Jeśli będziemy mieli kiepskie pH, to roślina, choćbyśmy nie wiadomo ile nawozu sypali, i tak go nie przyswoi.
Tomasz Gdyk
Dlatego pierwszy krok to analiza gleby pod kątem odczynu i zasobności gleby w główne makroskładniki. W opinii Mariusza Wojtyny ten krok jest zbyt często pomijany.
– Przystępując do uprawy przebadajmy glebę, zobaczmy, jakie składniki są w glebie, uregulujmy pH i nie kierujmy soi na stanowisko, które jest dla nas niepewne.
Mariusz Wojtyna
2. Unikaj nawozów chlorkowych
Soja nie ma wygórowanych wymagań pokarmowych. Jednak w przypadku potasu jego forma ma ogromne znaczenie, nie tyle dla rośliny, co dla bakterii symbiotycznych. Mariusz Wojtyna stanowczo odradza stosowania nawozów potasowych w formie chlorkowej (sól potasowa), i obrazowo porównuje działanie chlorków do środków dezynfekcyjnych.
– Wchodząc na basen pierwsze co czujemy, to chlor. Jest tam po to, aby skutecznie niszczyć bakterie. Przenieśmy to na nawożenie soi. Jeśli stosujemy nawozy oparte na chlorkach, w górnej warstwie gleby tworzymy niekorzystne warunki dla bakterii odpowiedzialnych za zawiązywanie brodawek.
Mariusz Wojtyna
Tomasz Gdyk również przekonał się o negatywnym wpływie chlorków. Gdy wycofał nawozy zawierające potas w formie soli KCl, zauważył wyraźną poprawę – plony soi wzrosły o 0,2-1,0 t/ha. Dlatego rolnicy, którzy decydują się na wprowadzenie soi na swoje pola, powinni na stałe zrezygnować z nawozów zawierających potas w formie chlorkowej na rzecz tych, zawierających potas w formie siarczanowej (K2SO4).
Nawożenie fosforowo-potasowe rolnik wykonuje tuż przed siewem soi, aby przy okazji doprawiania roli do siewu wymieszać też nawóz z glebą i nie tracić przy tym cennej wilgoci. Soja ma jeszcze jedną zaletę. Jej korzenie sięgają 1,5-2 m w głąb gleby, a dzięki wydzielinom korzeniowym roślina może pobierać wymyty potas oraz uwsteczniony fosfor, niedostępny dla wielu innych gatunków.
3. Doszczepiaj nasiona
Soja potrzebuje około 80 kg czystego azotu (N) do wyprodukowania jednej tony nasion. Przy wysokich plonach – typowych dla regionów południowych – zapotrzebowanie roślin na azot może sięgać nawet 400 kg N/ha. Dlatego tak ważna jest efektywna symbioza z bakteriami brodawkowymi, dzięki której soja sama zaopatruje się w azot z powietrza.
– Kupuję materiał siewny zaszczepiony fabrycznie i oprócz tego w dniu siewu jeszcze dodatkowo doszczepiam nasiona. Odkąd szczepię podwójnie zwyżka plonu jest zauważalna gołym okiem.
Tomasz Gdyk
Rolnik dzieli się tutaj praktyczną wskazówką. Po krótkim obtoczeniu nasion szczepionką bakteryjną w betoniarce, dodaje około 0,5 kg mąki ziemniaczanej na porcję nasion soi przeznaczoną do obsiania 1 ha. Ten prosty zabieg zapobiega sklejaniu się nasion w siewniku i nie wpływa negatywnie na skuteczność szczepionki.
– Kupowanie plonu azotem w moim przypadku mija się z celem. Jak dobrze zaszczepimy soję, to brodawki pojawiają się już w okolicach pierwszego trójlistka. Już wtedy roślina ma azot dostarczany cały czas w małej ilości.
Tomasz Gdyk
W sezonie 2023 Tomasz Gdyk bez nawożenia mineralnego azotem osiągnął średni plon 4,2 t/ha, a jedna z odmian wydała rekordowe 5,2 t/ha.
4. Kontroluj brodawki
Skuteczność inokulacji najlepiej ocenić w fazie początku kwitnienia. W tym okresie warto wykopać kilka roślin i sprawdzić, czy na korzeniach są brodawki z żywymi bakteriami. Ich obecność świadczy o tym, że symbioza trwa, więc soja sama zaopatruje się w azot z powietrza.
– Zawsze sprawdzam brodawki nie pod względem ilości, ale też jakości. Lepiej, gdy tych brodawek jest mniej, ale są intensywnie czerwone po przekrojeniu, niż gdy roślina jest nimi oblepiona, a są bardzo blado-czerwone.
Tomasz Gdyk
Mariusz Wojtyna przestrzega, że nadmiar azotu w glebie rozleniwia bakterie brodawkowe i osłabia proces tworzenia brodawek. Jeśli brodawki na korzeniach się nie pojawią, to konieczne jest dokarmienie roślin azotem. W takiej sytuacji zaleca zastosować 30 kg N/ha najpóźniej na początku fazy kwitnienia.
Przy efektywnej symbiozie soja pozostawia glebę w dobrej strukturze i wzbogaca stanowisko w azot. W gospodarstwie Tomasza Gdyka średni plon pszenicy po soi jest o około 500 kg większy w porównaniu z innymi przedplonami. Z kolei Mariusz Wojtyna przestrzega, że jeśli ta symbioza nie przebiega prawidłowo, gleba nie zostanie wzbogacona w dodatkowy azot, a efekt przedplonu zniknie.
Recepta na sukces
– Soja wydawała się taką rośliną, jak to się utarło, że nie potrzebuje nakładów. I tu się zgodzę, ale nikt nie mówi o drugiej stronie – że to jedna z roślin, która wymaga bardzo dużo uwagi.
Tomasz Gdyk
Ponadto rolnik z Podkarpacia przyznaje, że sporo błędów mógłby uniknąć, gdyby wcześniej miał dostęp do rzetelnych informacji, jak te, które znalazł w broszurze wydanej przez Stowarzyszenie Polska Soja.
- Broszura: Jak uprawiać soję z sukcesem
Podsumowując swoją wypowiedź Tomasz Gdyk podkreśla, że każdy powinien dopasować technologię uprawy do warunków własnego gospodarstwa. I co najważniejsze, nie poddawać się po pierwszym sezonie zakończonym niepowodzeniem. Soja to roślina, której naprawdę można się nauczyć.
- Sprawdź: „Z soją wśród praktyków”, czyli cykl podcastów dla producentów soi
- Sprawdź: Dobór odmian soi: nowe kreacje plonują wyżej

Cykl podcastów „Z soją wśród praktyków” został sfinansowany z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. #FunduszePromocji