Rzepaku więcej niż rok temu, ale wciąż za mało
Zapotrzebowanie przemysłu olejarskiego na rzepak przewyższa rekordowe zbiory. Czy za kilka tygodni rolnicy zwiększą zasiewy rzepaku? Na to będą miały wpływ ceny skupu.

Tegoroczne zbiory rzepaku w Polsce zapowiadają się lepiej niż w 2024 r. – wynika z najnowszych szacunków branżowych. Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych (KZPRiRB) oraz Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju (PSPO) prognozują produkcję na poziomie 3,3-3,5 mln t. To oznacza wzrost produkcji w porównaniu z ubiegłym sezonem, ale wciąż niewystarczający do pełnego pokrycia potrzeb przemysłu olejarskiego. Na szczęście surowca do przetwórstwa szybko nie zabraknie.
Więcej rzepaku dzięki większej powierzchni
Zdaniem przedstawicieli branży, kluczowa dla tegorocznych zbiorów okazała się zwiększona powierzchnia uprawy. Z danych ARiMR wynika, że rzepak zasiano na ponad 1,1 mln ha.
– Duża powierzchnia uprawy, tj. ponad 1,1 mln ha według danych ARiMR, jest dla nas sporym, pozytywnym zaskoczeniem, które istotnie wpływa na nasze wcześniejsze, znacznie mniej optymistyczne, szacunki branżowe.
Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych
Rzepak poradził sobie z wiosennymi przymrozkami znacznie lepiej niż wcześniej zakładano. Późniejsze opady i umiarkowana temperatura w maju pozwoliły roślinom się zregenerować. W rezultacie większość plantacji w okresie dojrzewania wygląda bardzo dobrze.
– W większości plantacje wyglądają bardzo dobrze pomimo strat, jakie poczynił mróz, ponieważ roślinom niejako udało się, często z nadwyżką, te straty zniwelować. Dlatego nie będzie dla nas zaskoczeniem, jeśli tegoroczne zbiory osiągną nawet 3,5 mln t nasion.
Juliusz Młodecki
Przemysł potrzebuje więcej surowca
Dla przetwórców tegoroczne prognozy to z jednej strony ulga, a z drugiej – wciąż niewystarczająca ilość surowca. Zdaniem przedstawicieli branży olejarskiej, obecne szacunki zbiorów nie pokryją w pełni możliwości zakładów przerobowych w Polsce.
– Jako przetwórcy cieszymy się oczywiście, że tegoroczne szacunki okazują się znacznie wyższe od wcześniejszych prognoz, które wskazywały na wręcz gorsze zbiory niż w ubiegłym roku, aczkolwiek nadal widzimy, że nasze możliwości przerobowe nie będą w pełni zaspokojone.
Mariusz Szeliga, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju
Członkowie PSPO w ubiegłym sezonie przerobili rekordowe 3,7 mln t rzepaku. Do tego dochodzi eksport 300-400 tys. t polskiego surowca, głównie do Niemiec. Powstaje więc luka, którą – zdaniem branży – trudno wypełnić z powodu obowiązujących ograniczeń importowych.
Zakaz importu hamuje branżę
Zdaniem przedstawicieli przemysłu olejarskiego, problemem jest zakaz importu rzepaku z Ukrainy. Ta sytuacja nie tylko ogranicza dostęp do taniego surowca, ale też osłabia konkurencyjność polskich zakładów.
– Zakaz importu skutkuje niedoborem surowca dla Polskiej branży olejarskiej, a w konsekwencji wsparciem przewagi konkurencyjnej dla przetwórców w krajach sąsiednich, gdzie nie ma takich politycznych ograniczeń.
Mariusz Szeliga
W opinii Mariusza Szeligi, niedobór rzepaku w całej Unii Europejskiej jest wielokrotnie większy niż całkowita produkcja w Ukrainie. To oznacza, że UE musi dodatkowo importować surowiec z bardziej odległych krajów trzecich.
Branża nie zwalnia tempa
Mimo trudności z pozyskaniem taniego surowca, polski przemysł olejarski nie zamierza ograniczać skali działalności. Zdaniem jego przedstawicieli, obecna dynamika przerobu rzepaku powinna zostać utrzymana.
– Branża olejarska od lat nie zwalnia tempa, jeśli chodzi o dynamikę przerobu rzepaku w Polsce, i choć nasze szacunki zbiorów na ten sezon nie są złe, to ewidentnie możemy mieć problem, aby utrzymać skalę przetwórstwa nasion, którą udało się dotychczas wypracować.
Adam Stępień, dyrektor generalny PSPO
Ceny skupu decydują o areale uprawy
Zaskakujące jest to, że branża olejarska tak bardzo zabiega o otwarcie granic dla ukraińskiego rzepaku, a jednocześnie tak niewiele uwagi poświęca zatrzymywaniu surowca wyjeżdżającego do Niemiec, czy zachęcaniu rolników do zwiększania powierzchni produkcji w Polsce. Tymczasem obecna sytuacja rynkowa będzie mieć wpływ na ich dalsze zainteresowanie uprawą rzepaku i w rezultacie na powierzchnię zasiewów w kolejnym sezonie. Jeśli przemysł oczekuje większej podaży surowca, musi dać rolnikom jasny sygnał, że opłaca się uprawiać rzepak w Polsce.