Rolnictwo w obliczu chwiejnego rynku
Jak skutecznie planować nakłady w niepewnych czasach? Kiedy podjąć decyzję o sprzedaży zbiorów, żeby wyjść na plus? Dziś o wyniku gospodarstwa nie decyduje już sam plon.

Rosnące koszty i nieprzewidywalność rynków sprawiają, że kluczem do sukcesu nie jest zwiększanie nakładów, lecz precyzyjne zarządzanie informacją – podkreślali eksperci podczas konferencji dla rolników „Praktycy o ochronie, nawożeniu oraz rynkach płodów rolnych”, zorganizowanej niedawno przez firmę Agrolok w Żninie. Z uwagi na fakt, że rolnicy szukają możliwości zbytu dopiero po zbiorach, racjonalne zarządzanie kosztami jest niezmierne ważne. Ceny zbytu przyjęte do kalkulacji sporządzanych na dowolnym etapie produkcji mogą się mocno rozmijać z rzeczywistością w chwili sprzedaży płodów rolnych. Chociaż większość obrotu odbywa się na rynkach lokalnych, to do rozliczeń bardzo często przyjmuje się ceny światowe, które kształtują różni wielcy gracze.
Rynki globalne: fakty kontra mity
– O ile w przypadku soi Chiny są największym importerem, bo importują ponad 100 mln t soi rocznie, o tyle w przypadku pszenicy i kukurydzy ich wpływ na rynek jest niewielki, bo mimo, że Chiny są największym producentem pszenicy, importują bardzo małe ilości. W poprzednim sezonie to było 2,5 mln t zaimportowanej pszenicy. Generalnie Chiny nie są jakimś wielkim graczem na rynku zbożowym.
Mirosław Marciniak, firma analityczna InfoGrain
Zdaniem tego eksperta na światowym rynku zbóż warunki dyktują inni gracze, w tym wielcy importerzy, np. kraje Afryki i Bliskiego Wschodu. Jeśli posiadają znaczne zapasy i uzyskają wysokie zbiory własne, to ich potrzeby importowe maleją. Wówczas obserwują sytuację u głównych eksporterów. W sytuacji dobrych światowych zbiorów nie spieszą się z zakupami. Kupują małe partie ziarna na bieżące potrzeby, licząc na sukcesywny spadek cen.
Nie wszystko na jedną kartę
Obok znacznej zmienności notowań pułapką może być także długotrwała stagnacja w dole którejś z grup płodów rolnych. Jeśli gospodarstwo swoją działalność skoncentruje akurat w takiej grupie, może mieć problemy z uzyskaniem satysfakcjonującej ceny zbytu i opłacalności. Polecanym rozwiązaniem jest tutaj zróżnicowanie upraw.
– Dywersyfikujcie uprawy. Wiadomo, że mamy produkcję pszenicy w Polsce, rośnie też produkcja kukurydzy. Może warto pomyśleć, żeby uprawiać rzepak, a może soję. Jeśli chodzi o soję, to ja zapraszam. My możemy w zasadzie kupić całą soję, którą Polska produkuje i to jeszcze jest za mało względem tego, co potrzebujemy.
Jacek Śpiewak, dyrektor działu zbóż w firmie Agrolok
Ważne jest też porcjowanie sprzedaży.
– Dywersyfikujcie sprzedaż. Nie stawiajcie swoich wszystkich płodów na sprzedaż w jednym krótkim czasie. Podzielcie na co najmniej trzy partie to, co produkujecie. Żeby trafić na taką górkę cenową, taki złoty strzał to jest loteria, to się trafia raz w życiu. Także lepiej podzielić: któraś partia trafi mniej więcej w górkę, któraś w dołek, ale średnio wyjdzie dobrze.
Jacek Śpiewak