Jaki jest stan soi przed żniwami?
Soja dojrzewa do zbioru. Eksperci ze Stowarzyszenia Polska Soja wskazują, na co zwrócić uwagę jeszcze przed zbiorem oraz jak zaplanować sprzedaż lub magazynowanie nasion.

Stan plantacji soi w poszczególnych regionach kraju jest bardzo zróżnicowany, na co w dużej mierze wpłynął przebieg pogody. W tym roku powierzchnia jej uprawy w Polsce po raz pierwszy przekroczyła 100 tys. ha i wynosi blisko 104,4 tys. ha. Oznacza to, że soja na polach wielu gospodarstw jest nowością, a jednocześnie przybywa tych, dla których staje się ona ważnym elementem struktury zasiewów. Rolnicy coraz lepiej znają technologię jej uprawy, mają większy wybór odmian lepiej dostosowanych do naszych warunków klimatyczno-glebowych, a do tego rynek zbytu szybko się rozwija.
Stan soi przed żniwami
Jak zatem wygląda sytuacja na plantacjach przed tegorocznymi żniwami? Oceniają ją eksperci Stowarzyszenia Polska Soja.
- Południowy wschód
Na południowym wschodzie soja dojrzewa później niż zazwyczaj. Zdaniem Mariusza Wojtyny w ubiegłych latach już pod koniec sierpnia zbierane były wczesne odmiany soi, a rolnicy rozpoczynali siewy rzepaku ozimego. W tym roku sytuacja wygląda nieco inaczej. W części lokalizacji wystąpił okresowy niedobór wody, który zahamował rozwój roślin. Ogólny stan plantacji soi w tej części kraju Mariusz Wojtyna ocenia na dobry plus. Natomiast w rejonach, gdzie susza nie była dotkliwa, plantacje prezentują się bardzo dobrze.
- Południowy zachód
Na południowym zachodzie kraju stan plantacji jest zróżnicowany i zdecydowanie wynika to z ilości i rozkładu opadów. W opinii Emilii Fink-Podyma, w rejonach o dobrym uwilgotnieniu soja jest jeszcze zielona (3. dekada sierpnia) i ma dużą liczbę wykształconych strąków. Problem pojawił się w rejonach, gdzie lipcowe opady były skąpe, a wysoka temperatura dodatkowo zwiększyła stres wodny. W takich warunkach rośliny okresowo więdły, co ograniczyło budowanie plonu. Najtrudniejsza sytuacja obecnie panuje w północnej części Opolszczyzny, gdzie po wielotygodniowym braku deszczu, lokalnie rośliny jare, w tym soja i kukurydza, uschły.
- Północ
Na północy kraju, szczególnie w rejonach położonych na północ od Torunia, plantacje soi prezentują się dobrze lub bardzo dobrze. Według Krystiana Ambroziaka, burzowe lato zrekompensowało stosunkowo suche warunki podczas wschodów, a w niektórych lokalizacjach wody dla soi było wręcz za dużo. Takie warunki sprzyjały przedłużonemu kwitnieniu i obfitemu zawiązywaniu strąków. Lokalnie pojawiły się problemy z agrofagami. Na części plantacji obserwowano wtórne zachwaszczenie, przede wszystkim chwastnicą, komosą i bylicą. Jeśli chodzi o choroby, to pojawiły się pojedyncze place z objawami suchej zgnilizny, zwłaszcza na plantacjach z obsadą powyżej 55 roślin/m².
Sposób na zachwaszczoną plantację soi
Plantatorzy soi wiedzą, że wymaga ona precyzyjnego odchwaszczania. Tymczasem po siewie nie zawsze panują idealne warunki do wykonania zabiegów herbicydami doglebowymi. Co więcej, soja wschodzi stosunkowo wolno, zwłaszcza jeśli długo utrzymują się chłody. Niekiedy pogoda utrudnia wykonanie nalistnej korekty. Kolejnym problemem stało się wycofanie skutecznej metrybuzyny, co jest utrudnieniem zwłaszcza dla nowych plantatorów, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w ochronie tej uprawy. To powoduje, że mimo ochrony herbicydowej na plantacjach może pojawić się zachwaszczenie wtórne. Co zrobić, gdy chwasty wymkną się spod kontroli?
– Tam, gdzie rolnicy nie wykonali pełnej ochrony herbicydowej, jest dostępne rozwiązanie awaryjne. Taką możliwość daje preparat Mizuki, który został zarejestrowany w uprawie soi dzięki staraniom naszego Stowarzyszenia. Natomiast na tym etapie niedopuszczalne jest stosowanie glifosatu.
Mariusz Wojtyna
Mizuki (pyraflufen etylowy, 10,6 g/l) to środek w postaci koncentratu do sporządzania emulsji wodnej (EC). Jest herbicydem i desykantem o działaniu kontaktowym, przeznaczonym do stosowania m.in. w uprawach małoobszarowych. W soi zaleca się go stosować, gdy 30-70% strąków dojrzewa, a nasiona mają typowe zabarwienie oraz są suche i twarde, czyli w fazie BBCH 83-87. Zalecana dawka do jednorazowego stosowania wynosi 2,0 l/ha.
– Jest to herbicyd działający kontaktowo, który wnika przez liście chwastów. Przed zabiegiem trzeba sprawdzić prognozę pogody. Po aplikacji byłoby dobrze, aby przez 3-4 dni rośliny miały dobre doświetlenie. Preparat działa w obecności światła, powodując szybkie obumieranie i zasychanie liści oraz pędów chwastów. Z uwagi na sposób działania środek należy zastosować przed południem, ewentualnie nie później niż cztery godziny przed zapadnięciem zmroku. Szacuje się, że plantacja będzie gotowa do zbioru po ok. 10 dniach od zabiegu.
Mariusz Wojtyna
Przygotuj kombajn lub znajdź usługę
Kombajn do soi przygotuj z wyprzedzeniem. Stowarzyszenie Polska Soja wskazuje dwa rozwiązania. Jeśli soja będzie zbierana własnym kombajnem, teraz jest dobry moment na jego przegląd i przygotowanie do pracy. Natomiast jeśli gospodarstwo korzysta z usług, warto wcześniej poszukać usługodawcy dysponującego maszyną wyposażoną w kosę typu Flex. Pozwala ona ograniczyć straty nasion dzięki możliwości bardzo niskiego koszenia.
– W regionie północnym w poprzednich latach zastosowanie kosy Flex oznaczało zwykle koszt usługi większy o ok. 50 zł/ha. W tym roku, ze względu na bardzo wysokie ceny paliwa, stawki mogą być wyższe i koszt zbioru może zbliżyć się do 600 zł/ha.
Krystian Ambroziak
Czy warto dopłacić do zestawu z kosą Flex? Zdaniem Krystiana Ambroziaka zdecydowanie tak. Taka technika pozwala ograniczyć straty nisko osadzonych strąków soi. Każde 100 kg nasion pozostawionych na polu przy obecnych cenach skupu oznacza 180-200 zł utraconego przychodu. Jeśli za zbiór płacimy kilkaset złotych za hektar, minimalizowanie strat powinno być jednym z najważniejszych kryteriów wyboru maszyny.
Sprzedać czy zmagazynować?
Trzeba też się zastanowić, co zrobić z nasionami po zbiorze. W przypadku mniejszych partii niż całosamochodowe sprawa jest prosta – jeśli mają być sprzedane, to z pola jedzie się do punktu skupu. Stowarzyszenie Polska Soja publikuje listę podmiotów skupujących soję, która może być pomocna w znalezieniu odbiorcy. Warto pamiętać, że sprzedaż plonu bezpośrednio po zbiorze ma kilka istotnych zalet.
– Nie ma dodatkowych przeładunków ani związanych z tym strat. Nasiona prosto z pola można dostarczyć do punktu skupu albo przeładować na ciężarówkę. W ten sposób rolnik zamyka temat u siebie i może się zająć przygotowaniem pól do kolejnego sezonu.
Krystian Ambroziak
W ostatnich latach różnica między ceną skupu soi w trakcie żniw a ceną uzyskiwaną kilka miesięcy później nie zawsze była na tyle duża, aby zrekompensować koszty i ryzyko przechowywania. Zdaniem Krystiana Ambroziaka magazynowanie może mieć sens, gdy gospodarstwo dysponuje własnym, pewnym i suchym magazynem płaskim oraz ma możliwość swobodnego przeładunku lub własne środki transportu. Warto również je rozważyć, gdy nasiona wymagają dosuszenia albo doczyszczenia.
Dokładnie policz koszty
Przed podjęciem decyzji o dosuszaniu, doczyszczaniu i składowaniu nasion u siebie, trzeba jednak dokładnie policzyć koszty i sprawdzić warunki skupu. Szczególnie ważna jest wilgotność nasion i wysokość potrąceń za przekroczenie wymaganych parametrów. Jeżeli koszt dosuszenia będzie wyższy niż potrącenie naliczone przez skup za przekroczenie wilgotności powyżej 13%, inwestowanie w taki zabieg może nie mieć ekonomicznego uzasadnienia.