Siew kukurydzy inny niż dotychczas

Tegoroczne siewy kukurydzy będą bardzo się różnić od tych, do jakich rolnicy przywykli od kilku lat. Wszystko za sprawą nagłych zmian wysokości i relacji kosztów uprawy.
Wygrzana i doprawiona gleba oraz nawożenie startowe są czynnikami mającymi istotny wpływ na rozwój początkowy kukurydzy.  Zdjęcie: Dreczka

Zimny do tej pory kwiecień nie zachęcał do wczesnych siewów kukurydzy. Wielu rolników z pewnością jeszcze ma w pamięci ubiegły rok, kiedy chłody na przełomie kwietnia i maja spowodowały ogromne problemy ze wschodami kukurydzy. Konsekwencją były liczne przesiewy i braki w obsadzie. Praktyka pokazała, że siewy z pierwszej połowy maja często bywały udane, o ile odmiana była wczesna lub średnio wczesna. Kukurydza kiełkuje, kiedy temperatura gleby na głębokości siewu osiąga wartość 6-8°C. W tym roku takie warunki na razie panują tylko w najcieplejszych rejonach kraju.

Suszenie zdecyduje o opłacalności

W tym roku rolnicy uprawiający kukurydzę na ziarno interesują się odmianami, które w ich rejonach nie mają problemu z osiągnięciem dojrzałości do zbioru pod koniec września, przy wilgotności ziarna poniżej 30%. Na październikowe dosychanie na pniu mogą liczyć przede wszystkim rolnicy z południa kraju. Tak, czy inaczej, każdy tonoprocent wody mniej będzie oznaczał istotną poprawę rentowności. Ten warunek nie dotyczy producentów kiszonek, którzy nadal mogą swoją uwagę koncentrować na wysokim plonie suchej masy i energii.

O pierwszym składniku struktury plonu, czyli obsadzie kolb, producenci kukurydzy decydują już teraz. Gęstość siewu trzeba rozważyć pod kilkoma względami. Sama rezygnacja z późniejszych odmian oznacza zwiększenie obsady odmian z wcześniejszych grup wczesności, zwłaszcza o ziarnie typu flint (tabela). Drugi parametr to jakość stanowiska – im słabsze, tym rzadziej. Nadmierne zagęszczanie obsady na słabszych glebach to wielokrotna strata, czyli nasion, bezproduktywnego pobrania składników pokarmowych, większej podatności na suszę oraz redukcji plonowania wskutek gorszego wykształcenia i zaziarnienia kolb.

Z pewnością wielu rolników zastanawia się nad tym, jak podejść do kwestii nawożenia startowego. Cóż, dotychczas zdobyte doświadczenie mówi, że jest ono korzystne niezależnie od pogody i warunków panujących na polu po zasiewie kukurydzy. W największym stopniu chodzi o łatwo przyswajalny fosfor, który odpowiada za rozwój początkowy i budowę systemu korzeniowego oraz procesy energetyczne w roślinach. Wychłodzenie gleby hamuje pobieranie tego składnika.

W roli nawozu startowego pod kukurydzę sprawdza się tylko fosforan amonu (N:P –18:46) aplikowany wzdłuż rzędów obok wysiewanych nasion. W minionych latach jego dawka na ogół wynosiła 120-130 kg/ha, ale po ostatnich podwyżkach cen nawozów problemem może być 100 kg/ha. Uważam, że w zasobnych i dobrze ogrzanych stanowiskach taka dawka może się okazać odpowiednia.

Oszukiwanie roślin, czy siebie?

Nie należy rozważać zupełnej rezygnacji z nawożenia startowego, żeby nie doznać zawodu. Kogo nie stać na wysianie zalecanej dawki fosforanu amony, niech rozważy prosty kompromis, czyli na dawkę startową wyda tyle pieniędzy, ile rok temu, powiększając kwotę o 10% inflacji. Po zastosowaniu tej "szkockiej" metody dawka startowa wspomnianego nawozu powinna wynieść 40-50 kg/ha. Zawarta w niej ilość fosforu wystarczy roślinom do początku czerwca. Dla ich rozwoju początkowego lepsze to, niż nic.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.