Dawki fosforu bywają zbyt duże

Potrzeby żywieniowe pszenicy względem fosforu są niższe niż zalecane. W świetle najnowszych badań przy plonie ziarna 50 dt/ha dawka 40-60 kg P2O5/ha to zbędny luksus.
Zużycie nawozów fosforowych można znacznie obniżyć, jeśli w zmianowaniu znajdą się rośliny (odmiany) wytwarzające rozległy system korzeniowy.  Zdjęcie: Dreczka

Chociaż azot i fosfor należą do głównych składników w żywieniu roślin, to ich cykle znacznie się od siebie różnią. W przeciwieństwie do azotu, który część gatunków może pozyskiwać nawet z powietrza, albo poprzez nawożenie dolistne, fosfor jest zasobem, który się nie regeneruje. Nasze gleby często wykazują znaczną zasobność w ten składnik, jednak w przeważającej części jest to forma niedostępna dla roślin (uwsteczniona). Zwykłymi zabiegami agrotechnicznymi trudno jest zmobilizować te zasoby do form przyswajalnych. Jednak w drodze ewolucji niektóre rośliny wykształciły sprawne mechanizmy, aby zaopatrywać się w ten pierwiastek, bo jest on im niezbędny do życia.

Rośliny potrafią uruchomić część uwstecznionego fosforu

W ujęciu historycznym można powiedzieć, że Europa znakomicie wykorzystała minione dekady, aby swoje gleby wzbogacić w fosfor wydobywany w innych rejonach świata. Można powiedzieć, że nastąpiło przeniesienie żyzności. Skutki tego procesu będą widoczne dopiero za jakiś czas, kiedy dotychczas eksploatowane kopalnie fosforytów i apatytów się wyczerpią (Ameryka Północna, Rosja, Afryka i Chiny). Wówczas Europa będzie miała najłatwiejszy dostęp do największych znanych złóż fosforytów na świecie (ok. 70 mld), które niedawno odkryto na południu Norwegii.

Z ograniczonych możliwości odzyskiwania fosforu w cyklu produkcji rolniczej zdawano sobie sprawę od dawna. Niemniej zasoby tego składnika przez długi czas były marnowane. Kiedy 100 lat temu w wiodących krajach rolniczych Europy Zachodniej wprowadzono nawożenie mineralne fosforem, pod pszenicę plonującą na poziomie 50 dt/ha stosowano 40-60 kg P2O5/ha. Tymczasem potrzeby żywieniowe przy takim plonie wynoszą ok. 14 kg P2O5/ha. Tutaj należy zaznaczyć, że luksusowe nawożenie fosforem nadal jest praktykowane, co wyjaśnia się potrzebą budowania zasobności gleb. Jeśli na taką zwiększoną zasobność nałoży się wapnowanie, to część aktywnych jonów fosforanowych łatwo się połączy z wapniem i uwsteczni.

Warto pamiętać, że statystyczny plon pszenicy w Polsce wynosi nieco ponad 50 dt/ha. W świetle najnowszych badań przy średniej zasobności gleby w fosfor zastosowanie 40-60 kg P2O5/ha jest zdecydowanie za wysokie, zwłaszcza jeśli korzysta się z nawozów o bardzo wysokiej rozpuszczalności w wodzie i słabych kwasach organicznych.

Okazuje się, że na fosfor uwsteczniony w glebie można spojrzeć jak na depozyt. Kluczem do jego uruchomienia są niektóre odmiany roślin uprawnych, które potrafią mobilizować chemicznie unieruchomiony fosfor. Decyduje o tym silnie rozwinięty system korzeniowy i zdolność do modyfikowania pH gleby. Wywoływany przez roślinę lokalny spadek odczynu prowadzi do rozpuszczenia fosforanów wapnia, co powoduje ich remobilizację i możliwość pobrania. Natomiast jeśli w otoczeniu systemu korzeniowego dostępność fosforu z nawozów jest duża, to roślina nie jest zmuszona do uruchamiania tego mechanizmu.

Rozległy system korzeniowy

Żeby korzystać z naturalnych zdolności roślin do mobilizacji uwstecznionego fosforu, wcale nie potrzeba uprawiać wyszukanych gatunków. Wystarczy wybierać odmiany, które mają skłonność do budowy rozległego systemu korzeniowego. Naukowcy odkryli, że niektóre odmiany jęczmienia mają ryzosferę dziesięć razy większą niż inne. Jest to pierwszy krok do uruchomienia części zapasów fosforu w glebie.

Drugim krokiem jest konsekwentne przestrzeganie zmianowania, w którym muszą znaleźć się rośliny z różnych rodzin. Każda z nich wykorzystuje nieco odmienne mechanizmy mobilizacji i pobierania składników pokarmowych w glebie.

Dopiero trzecim krokiem jest wykorzystanie produkowanych przemysłowo specyfików zawierających bakterie i/lub grzyby mikoryzowe. Ich efektywność budzi wiele zastrzeżeń głównie ze względu na znikome dopasowanie do składu mikrobiologicznego gleb, który jest indywidualny dla każdego pola, a nawet jego części. Reklamowanie takich produktów jako przydatnych w każdych warunkach jest zwykłym brakiem odpowiedzialności, zwłaszcza gdy jako punkt odniesienia podaje się badania przeprowadzone na drugim końcu świata.

Tego nauka jeszcze nie wie

Poza przedstawionymi trzema krokami do rozpracowania pozostaje jeszcze wpływ fauny glebowej (nicienie, pierwotniaki, dżdżownice) na mobilizację jonów fosforanowych. Nie podlega dyskusji, że jest im niezbędny do życia i występuje również w postaci organicznej. W takim przypadku tylko enzymy (fosfatazy) mogą przywrócić go do roztworu glebowego, aby był dostępny dla roślin lub innych organizmów. Jednak wydajność tego procesu na razie jest nieokreślona i z pewnością będzie indywidualna dla każdego pola.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.