Zniesienie ceł zwiększy dochody?

Komisja Europejska zamówiła głęboką analizę skutków uwolnienia niektórych segmentów handlu żywnością. Niestety, nad jakością sformułowanych wniosków można tylko rozłożyć ręce.

Unia Europejska już zawarła oraz zamierza podpisać w najbliższym czasie 12 umów o złagodzeniu warunków handlu towarami rolno-spożywczymi z różnymi krajami świata. W związku z tym powołano specjalną komisję, która miała dokonać oceny skutków podejmowanych zobowiązań. W ostatni poniedziałek na posiedzeniu Rady ds. Rolnictwa komisarz Janusz Wojciechowski przedstawił wyniki oczekiwanych skutków ekonomicznych do 2030 r. Pierwsze wrażenie jest dobre.

Komisarz m.in. obwieścił, że dzięki obniżeniu ceł oraz wprowadzeniu lub zwiększeniu kontyngentów bezcłowych unijny sektor rolnictwa do 2030 r. zyska miliard euro rocznie. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę rozmiary wymiany handlowej całego unijnego rolnictwa taka suma mieści się w granicach błędu statystycznego. Można sobie ją luźno podać bez robienia szczegółowych analiz.

Niemniej warto spojrzeć na to, gdzie eksperci upatrują zagrożenia i szanse. W przypadku rynku drobiu złagodzenie warunków wymiany grozi wzrostem importu do UE na poziomie 22-29%. Natomiast wzrostu eksportu się nie przewiduje. Na rynku wołowiny przyrost bezcłowego importu może być trzykrotnie większy niż eksportu, co spowoduje spadek cen i opłacalności opasu bydła. Nieciekawe są też perspektywy na rynku cukru, które przewidują kilkunastoprocentowy wzrost importu.

Wśród szans wskazywany jest znaczący wzrost eksportu wieprzowiny. Duże znaczenie powinien także odegrać wywóz żywności wysokoprzetworzonej. Kilka dodatkowych miliardów może też przynieść wzrost eksportu napojów i wina. Ciężko ocenić, czy polska żywność na tych rynkach ma jakiekolwiek szanse.

Jedną z najważniejszych informacji dotyczących tego raportu podano na jego końcu. Otóż analitycy nie przyjęli żadnych założeń dotyczących skutków wprowadzanej polityki Zielonego Ładu, przyszłych stosunków handlowych między UE i Wielką Brytanią oraz pandemii Covid-19. Nie wzięli pod uwagę również tego, że światowe potęgi żywnościowe, jak USA, Rosja i Chiny, które nie są stronami wspomnianych umów, najprawdopodobniej nie będą się biernie przyglądały rozwojowi sytuacji.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.