Zapędzą małorolnych do kołchozu?

Pod nową odsłoną Wspólnej Polityki Rolnej kryje się wspieranie wielu działań, których kierunek jest inny, a nawet odwrotny do tego, co lansowano w minionych dziesięcioleciach.

Od piątkowego popołudnia nasi najwyżsi urzędnicy państwowi rozpływają się z zachwytu nad własnymi talentami negocjacyjnymi. Pojechali na szczyt do Brukseli i podobno ugrali więcej, niż się spodziewali. Chodzi oczywiście o pieniądze z unijnego budżetu na następnych 7 lat. Dobra wiadomość jest tu taka, że polska wieś może się spodziewać większego wsparcia, niż było to w poprzednich perspektywach budżetowych, a zła jest taka, że adresatami nie będą tylko gospodarstwa rolne.

Nie każdy przebrnie przez ogrom dokumentów opisujących nowe zasady rozdziału środków. Jednak sama analiza głównych założeń ich dystrybucji pozwala stwierdzić, że instrumentów wspierających bezpośrednio gospodarstwa będzie mniej, a zwłaszcza tych o charakterze proprodukcyjnym. Innymi słowy, ze środków na rozwój obszarów wiejskich już nie będą korzystali przede wszystkim rolnicy, ale również rolnicy.

Kilka dni temu minister Grzegorz Puda zdecydował zakończyć "zdalne" komunikowanie się z rolnikami i odbył spotkanie z delegacją Krajowej Rady Izb Rolniczych. W swoim wystąpieniu m.in. obiecał, że w nowej perspektywie finansowej planowane są duże inwestycje w zakresie infrastruktury technicznej, np. drogi, Internet szerokopasmowy czy gospodarkę wodno-ściekową.

Kolejnym krokiem ma być ułatwienie przepływu środków do małych i średnich gospodarstw, co pozwoli m.in. na zatrzymanie młodych ludzi w gospodarstwach. Widocznie ktoś zauważył, że od kilkunastu lat każdego roku ubywa kilkanaście tysięcy gospodarstw, które mają problem wygenerować obrót (nie dochód!) przekraczający 60 tys. zł rocznie. Władze wiedzą, że ciężko z tego wyżyć. Boją się, że nadal wielu młodych ludzi będzie pakowało walizki i wyjeżdżało z Polski na Zachód.

Jednym ze sposobów na wsparcie mniejszych gospodarstw ma być wprowadzenie nowej ustawy spółdzielczej. Nie potrafię ocenić, jaką poważną siłę ekonomiczną może stworzyć grupa drobnych gospodarstw, gdzie każdy nadal na pierwszym planie będzie miał swoje problemy bytowe. O wiele szybciej można je rozwiązać znajdując płatne zajęcie poza swoim obejściem. A może ktoś uznał, że lepiej będzie klepać biedę w grupie niż w pojedynkę? Tworzenie spółdzielni przez małych, często niezaradnych rolników, już przerabialiśmy. Do dziś niewiele po nich zostało.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.