Kolejne oszczędności czy kara za niepokorność?

Niepowodzenia ekipy w zarządzaniu finansami państwa odbijają się na kolejnych grupach zawodowych. Okazuje się, że nierealne do spełnienia stają się też niektóre zobowiązania wobec rolników.

Ostatnia propozycja rządu dotycząca wspierania postępu biologicznego w produkcji roślinnej m.in. w formie dopłat do nabywanego kwalifikowanego materiału siewnego w ramach "de minimis", raczej nie ucieszy rolników. Z bliżej nieznanych powodów w ostatnich dniach ogólna pula środków na ten cel została mocno ograniczona.

Dopłaty do materiału siewnego mają wieloletnią tradycję i zachęcają wielu rolników do nabywania lepszego ziarna do siewu. Ta forma pomocy ze strony państwa cieszy się dużym zainteresowaniem i zawsze jest w całości wykorzystywana, a to znaczy, że jest potrzebna. Na ten cel kilka lat temu rezerwowano do 120 mln zł rocznie, a obecnie planuje się przeznaczyć na ten cel zaledwie 75 mln zł. Jest to zaskakująca redukcja, bo jeszcze pod koniec października Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zapowiadała, że pula wyniesie 110 mln zł. Gdzie raptem wyparowało 35 mln zł?

Może rząd musi oszczędzać na wypłaty "czternastek" emerytom, albo jest to jakaś forma kary za ostatnią falę rolniczych protestów? Warto pamiętać, że w skali budżetu państwa wydatki na poziomie 100-200 mln zł zaliczane są do drobnych. Żeby nie zmniejszyć zakresu dostępności wsparcia proponuje się redukcję stawek jednostkowych. Wskutek tego zabiegu będą one najmniejsze w całej historii funkcjonowania tego instrumentu. Szkoda, że o planach takich działań rządu rolnicy nie wiedzieli przed ostatnimi wyborami prezydenckimi.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruków w regulaminie.